„Gdzie stoją” (tylko dla dorosłych)

W Internecie wszystko jest możliwe- pewna strona internetowa, reklamuje się tak:

„Na naszej stronie zbieramy informacje o miejscach postoju tzw. tirówek, jagodzianek, leśnych ssaków”

Dalej na interaktywnej mapie możemy wybrać region w Polsce, kliknąć i otrzymać informację „kto tam stoi”, wymienić doświadczenia z użytkownikami, zasięgnąć opinii. Wybierzmy przykładowo taką konwersację, pisownia oryginalna:

Trasa Katowice – Tychy, ul. Pszczyńska, Bielska.

„ Na tej trasie, właśnie w tym miejscu zaznaczonym na mapie stała fajna wysoka blondi cała na różowo ubrana, co sądzicie ? dalej mloda bulgarka. Ktora polecilibyscie? Ktora ma wiekszy biust i chetnie go pokazuje albo pozwala sie dotykac?”

„Z dala od blondyny, chamska, niemiła, pogania, wybrzydza. Za to młoda Bułgarka spoko”

„Byłem wczoraj u tej Bułgareczki… i faktycznie mila i usmiechnieta nawet ładna 🙂 za 50 loda wziolem, dosc dobrze robi nie spieszy sie pyta czy wszystko ok czy nie za mocno nie za szybko i wogole…ogolnie polecam”

„Byłem kilka razy u miej jak dla mnie fajna sympatyczna dziewczyna , cennik 120 komplet ale jest warta tej kasy wszystko normalnie bez pośpiechu tylko miejsce do bani bo trzeba do lasu wjeżdżać, Tylko szkoda że nie patrzała mi w oczy przy wystrzale , Fajna Dziewczyna Sympatyczna, Polecam”

Tak więc już wiemy na kogo zwracać uwagę na trasie Katowice – Tychy.

Nie radzimy jednak wizyty w okolicach Novotelu w Katowicach. Oto skarga zawiedzionego emeryta.

„Podjechałem ostatnio do takich dwóch lasek za mostkiem Jedna taka rudawa z cycem silikonowym druga czarna – Laski odmówiły obsługi bo ponoć za stary jestem i jeżdżą tylko z młodymi wiec chyba stoją tam dla przyjemności Fochowate jakieś…

Pojechałem gdzie indziej i bylem zadowolony laska nie narzekala na moj wiek i mila była a tamte ”gwiazdy” az takie super nie sa wiec niech sobie wybrzydzaja i sortuja klientow wedlug gustu”

Najliczniej reprezentowane są dwa regiony: śląskie (262) i mazowieckie( 221 tirówki). Najmniej ich „stoi” w woj. podlaskim tylko 10.

 

(fragmenty wywiadu z tirówką, ą (na podstawie papilot.pl/ludzie/spowiedz-tirowki,)

(…) Pamiętam jak szef wziął mnie do samochodu i zawiózł w te okolice. Miałam tylko popatrzeć. W pewnym momencie wysadził mnie obok jednej z prostytutek i stwierdził, że jak nie spróbuję, to się nie przekonam. Dostałam paczkę prezerwatyw i rozpiskę, co ile kosztuje. Miał mnie mieć cały czas na oku. Co mogłam wtedy zrobić? Gdybym uciekła, to oznaczałoby koniec marzeń o stolicy. Tydzień później wsiadałabym pewnie do autobusu i wracała na moją wiochę. Bałam się strasznie, ale to zrobiłam. Po kilkunastu minutach podjechał samochód, facet popatrzył i wybrał mnie.

Co wtedy myślałaś? Zdawałaś już sobie sprawę, że właśnie zostałaś tirówką i szybko z tym nie zerwiesz?

Byłam tak przerażona, że w ogóle nie myślałam. Nic nie mówiłam nawet. On powiedział, czego chce, zajechał samochodem między drzewa i zaczął się do mnie dobierać w samochodzie. Pierwszy raz w życiu zrobiłam to z obcym mężczyzną, w tragicznych warunkach i do tego za pieniądze. Poczułam się jak najgorsza kur***.

Tej nocy obsłużyłam jeszcze 3 innych facetów. Wróciłam do siebie i nie zmrużyłam oczu przez kilka kolejnych dni. Cały czas miałam kołowrotek myśli i strach, że kiedyś się to wyda. Tata nie będzie już ze mnie dumny, a wioska się mnie wyrzeknie. Bo kto chciałby się zadawać z prostytutką?

Jak długo wytrzymałaś?

Od pierwszej do ostatniej nocy przy drodze minęło dokładnie 13 miesięcy. Ponad rok upokorzeń i strachu. Nigdy się do tego nie przyzwyczaiłam, ale nie widziałam innego wyjścia. Przynajmniej nie musiałam wracać do domu. Głupio to mówić, ale chociaż brzydziłam się swojego zajęcia, to w pewnym sensie byłam z siebie dumna, bo dałam radę.

Cały czas stałaś przy drodze?

Nie, po kilku miesiącach zaczęłam działać na sporym parkingu. Tam było znacznie bezpieczniej.

Niektórym wydaje się, że tirówka rzeczywiście obsługuje wyłącznie kierowców tirów. To mężczyźni, którzy przemierzają cały kraj, a nawet Europę i przez wiele dni pozostają w trasie. Spragnieni kobiecej bliskości decydują się za to zapłacić.

Tirowcy na początku to był tylko ułamek moich klientów. Oni nie zatrzymują się przy zwykłych drogach. To niebezpieczne, bo ktoś mógłby ukraść cały ładunek, a na dodatek ich firmy dobrze wiedzą, gdzie się znajdują. Zjeżdżają wyłącznie na oznaczone parkingi, kiedy wypada pora ich odpoczynku.

Przy wylotówce z Warszawy przyjmowałam zupełnie przypadkowych facetów. Biznesmenów, studentów, starszych panów, księży, raz zdarzył się nawet policjant w cywilu. Oni mogą się zatrzymać, gdzie chcą. Jadą sami, nikt ich nie kontroluje. Wielu z nich do mnie wracało.

Mężczyzna zabiera Cię do samochodu i co dalej?

Ustalamy, czego sobie życzy, podaję kwotę i z góry biorę pieniądze.

Zazwyczaj dostaję odliczoną kwotę, bo mało kto pozwala sobie na napiwki. To nie jest Zachód, gdzie każdy ma kasę na przyjemności. Oni odkładają ją przez kilka tygodni i jak już zbiorą, to jadą pod lasek na dziewczyny.

Wszystko rozgrywa się zazwyczaj w aucie, bo sporo klientów chce, aby zadowolić ich ustami. Jeśli są zainteresowani normalnym seksem, to albo rozkłada się przednie siedzenia, aby było miejsce, albo robi się to poza samochodem. Na masce, na kocu obok auta albo w gęstych krzakach. To nie są warunki znane z porządnych agencji towarzyskich.

Z każdej zmiany wracałam brudna, podrapana i przemarznięta.

Wspomniałaś wcześniej, że wśród twoich klientów były osoby duchowne, a nawet policjanci. Czy różnili się od pozostałych?

Zupełnie nie. Jednego księdza rozszyfrowałam, bo miał na tylnym siedzeniu rozwieszoną koszulę z koloratką, inny się do tego sam przyznał. W sutannie żadnego nie przyjmowałam.

Policjant wygadał się po wszystkim i myślałam, że mnie zgarnie. Usłyszałam tylko, że mnie nie potępia, bo skoro jest popyt, to jest też podaż. On ściga prawdziwych przestępców, a nie takie sympatyczne dziewczyny, jak ja.

Gdzie w tym czasie był twój pracodawca?

Alfons rzadko bywał na miejscu. Miał od tego ludzi, którzy kręcili się w pobliżu. Miałam przy sobie telefon i zawsze mogłam wezwać pomoc. Zresztą, wystarczyło krzyknąć. Kilka razy musiałam skorzystać z ich pomocy. Zdarzali się pijani klienci, którzy nie znali umiaru, niepłacący albo zwykłe świry, które chciały mi zrobić krzywdę. Delikwent dostawał wtedy w mordę albo go straszyli i już nigdy nie wracał.

Z ulicy trafiłaś wreszcie na parking. Tam było lepiej?

Zdecydowanie lepiej, bo kierowcy tirów to zazwyczaj bardzo kulturalni panowie. Nie chcieli kłopotów, tylko chwili przyjemności.

Obsługiwałaś ich w szoferkach?

Tak, bo jest tam wystarczająco dużo miejsca. Nigdy nie spotkało mnie tam nic złego. Czasami, jak było zimno, to nawet częstowali mnie ciepłą herbatą. Wielu z nich jeździło przez cały rok na tych samych trasach, więc 1 czy 2 razy w miesiącu znowu się spotykaliśmy.

Znałam tam prawie wszystkich, chociaż nie jest prawdą, że wszyscy korzystają z usług prostytutek. Wielu tirowców pomimo ciężkiej pracy jest wiernych swoim żonom.

Wreszcie zerwałaś z tym zajęciem. Jak do tego doszło? Mogłaś z dnia na dzień stwierdzić, że to koniec?

Po roku pracy spotkałam mężczyznę, który mnie zmienił. Przez kilka tygodni oszukiwałam go, bo nie wiedział czym się zajmuję. Wreszcie się domyślił i wcale mnie nie skreślił. Powiedział tylko, że jeśli mam ochotę i odwagę z tym zerwać, to muszę to zrobić w tym momencie. On mi pomoże. I pomógł.

Jesteśmy razem do dzisiaj, zaręczyliśmy się, mamy dziecko. Żyjemy skromnie, oboje pracujemy w normalnych branżach. Tata nas często odwiedza i zawsze mówi, że jest ze mnie strasznie dumny.

Byli współpracownicy dali o sobie zapomnieć?

Nie zbliżają się, bo za dużo wiem. To bym im się nie opłaciło.

 

Jeżeli są zainteresowani tematem, podajemy adres strony:

http://www.gdziestoja.pl/

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o