We wrześniu ubiegłego roku Transparency International opublikowała
Indeks Percepcji Korupcji (CPI - Corruption Perception Index). Wśród
180 krajów objętych badaniem Polska znalazła się na 58 miejscu. Najmniej korupcji w urzędach stwierdzono w Danii, Nowej
Zelandii i Szwecji. Wyniki CPI podawane są w skali 0 do 10 punktów. Im
większa liczba indeksu tym mniej korupcji w kraju. Dania otrzymała 9,3 a Polska 4,6. Najmniej powodów do radości mają mieszkańcy
Iraku i Myanmar (1,3) oraz Somalii (1,0). Postrzeganego poziomu
korupcji nie należy utożsamiać z jej faktycznym poziomem, gdyż rzeczywisty poziom korrupcji jest trudny do zmierzenia. W
porównaniu do roku 2007 CPI w Polsce wzrósł o 0,4 (z 4,2 do 4,6) co
jest jednym z większych przyrostów wśród krajów europejskich. Czy możemy się tym szczycić ?
Nasi zachodni sąsiedzi Niemcy, z 7,9 zajęły 14 pozycję na liście
rankingu. Może oni mogą być dumniejsi z tego osiągnięcia? Chyba nie.
Już od 1999 roku Europejska Wspólnota a od 2003 UNO żądają umieszczenia odpowiednich mechanizmów regulujących w obowiązującym
prawodawstwie karanie korupcji wśród deputowanych do parlamentu.
Niemcy nie zrobiły tego do dzisiaj chociaż rząd w Berlinie brał czynny udział w formułowaniu tego porozumienia.
Niedawno specjalna komisja złożona z naukowców badających przestępstwa w parlamencie niemieckim zaleciła poszerzenie i jednocześnie zaostrzenie praw regulujących karanie deputowanych za korupcję. O dziwo w Niemczech nie ma prawa zabraniającego "kupowania głosów" deputowanych do Bundestagu. Deputowanego można nazwać przekupnym tylko wtedy gdy można mu dowieść przyjęcie łapówki przed oddaniem głosu. W przypadku przyjęcia "podziękowania" po głosowaniu nie można go postawić przed sądem. Praktycznie rzecz biorąc istniejące prawodawstwo nie może deputowanemu dowieść przekupstwa a jedynie uwypuklić jego bezgraniczną głupotę, że w niewłaściwym momencie wziął łapówkę. Wiele razy próbowano już w Bundestagu przeforsować nowe ustawy, które by regulowały tę sprawę według standardów międzynarodowych, niestety bez powodzenia. Największymi przeciwnikami tego prawa są politycy partii chrześcijańsko-demokratycznej CDU. Jak wielce absurdalna jest ta sytuacja w Niemczech dowodzi następujący fakt: za próbę skorumpowania deputowanego do parlamentu europejskiego grozi kara więzienia do pięciu lat. Jeżeli w Niemczech dowiedzie się jakiemuś deputowanemu, że dał się kupić nie będzie to miało dla niego żadnego znaczenia bo nie można go za to ukarać. W ostatnich pięćdziesięciu sześciu latach niemieccy deputowani tak sprytnie manipulowali prawodawstwem w swoim kraju, że uważa się ich formalnie za przedstawicieli różnych grup wpływowych. Z tego powodu mają oni prawo przyjmować datki od firm czy stowarzyszeń bez obawy otrzymania za to postępowanie jakiejkolwiek kary. Jest to nonsens największego kalibru!
W ocenie "TI Polska" do poprawy CPI dla Polski przyczyniły się następujące czynniki:
- działalność Centralnego Biura Antykorupcyjnego,
- kampania wyborcza do Sejmu i Senatu w 2007, w której eksponowany był temat zwalczania korupcji,
- prowadzenie przez organa ścigania postępowań karnych w sprawach o zarzuty korupcyjne wobec wysokich rangą funkcjonariuszy publicznych.
"TI Polska" podkreśla równocześnie, że ciągle jeszcze spotyka się w naszym kraju zakrojoną na szeroką skalę korupcję w:
- procesach inwestycyjnych (budownictwo, zagospodarowanie przestrzenne),
- zamówieniach publicznych,
- samorządzie terytorialnym.
W obliczu tych faktów nie trudno jest odpowiedzieć sobie na postawione w tytule pytanie. Objektywnie rzecz biorąc ciśnie się na usta dodatkowe pytanie: "gdzie jest gorzej, u sąsiadów na drugiej stronie zachodniej granicy czy u wschodnich byłych sprzymierzeńców?" Jak zwykle to bywa prawda stoi po środku.
Marek Marian Jakubiec
» 9 Komentarzy
Pelagia wtorek, 03 luty 2009 18:35
Dlaczego tylko o korupcji w Niemczech jest tak szczegolowo opisane? A co sie dzieje w Czechach, na Slowacji, Ukrainie, Litwie i Bialorusi? Te kraje sa o wiele ciekawsze.Temat Niemiec zaczyna byc nudny i jednostronny... bo tylko negatywne tematy sa poruszane....
Autor wtorek, 03 luty 2009 19:42
We wszystkich państwach porównywalnych z Niemcami przekupywanie członków parlamentu karane jest karą więzienia. Niemcy są we Wspólnocie Europejskiej najważniejszym podatnikiem. Mimo tego są jedynym krajem, który dopuszcza łapownictwo na szeroką skalę. Czechy, Słowacja czy Litwa nie grają w pierwszym rzędzie roli państw, które powinny świecić dobrym przykładem. Niemcy są naszym największym europejskim partnerem handlowym i politycznym więc z tego powodu poświęcamy im tak dużo uwagi.
stefan środa, 04 luty 2009 10:27
To ciekawe, ta nie tylko tu w tym komentarzu, wielka chęć Pelagii do wybielania narodu niemieckiego i połajanki wszystkich innych z krytycznym punktem widzenia. Otóż mamy do czynienia z demokracją i wolnością poglądów, a zamykało się usta niewygodnym w komunie... Autor ma słuszność pisząc więcej o Niemczech, gdyż to szczególnie interesuje czytelników WS. Ja bym dodał, że administracja niemiecka bardzo mocno ukrywa liczne nieuwzględnione w statystyce fakty korupcji i właśnie mocno uzależnionej...
stefan środa, 04 luty 2009 10:36
od polityki grupie mediów nie pozwala na infiltrację. Skąd my to znamy... A więc prawda jest inna i gdyby statystycznie poprawić to nie wykluczone, że Niemcy mieliby więcej przypadków korupcji jak nasz kraj. Czyli znów lepsi od Polski. To jest chyba to co powinno podobać się Pelagii. Nie, żebym się podlizywał...
ojdyr środa, 04 luty 2009 12:09
A moze Autor i Stefanek to jedna i ta sama osoba? Jak Pelagia juz pisala, to sie zaczyna robic nudne. Nie wiem do czego pan Kozak na tym portalu zmierza, do odgrzewania czasow Gomulki? Pokaz mi statystyke a ja ja tak obroce zeby zawsze nam pasowala? Albo pokaz mi czlowieka a ja znajde na niego paragraf? Ale to juz nie byl Gomulka. Ludzie to juz nie te czasy! Nie lubie sie powtarzac, ale tu zaczyna smierdziec PISem i Antkiem Emigrantem, jestescie na tym samym poziomie. Najpierw prosze na swoim
ojdyr środa, 04 luty 2009 12:14
podworku posprzatac a potem sie sasiadem zamartwiac. Polska musi jeszcze dlugo nad tym pracowac zeby do wysoko postawionej poprzeczki niemieckiej dorownac. A szczekanie Stefanka z Berlina to w niczym nie pomoze. Stefanku, wroc do Polski i pomoz, moze ci sie uda "Überholen ohne Einzuholen" te slowa powinny ci sie podobac. Czy Honecker czy Gomolka jest Tobie i Twoim PISowcom obojetne.
Autor środa, 04 luty 2009 14:53
O' la la Ojdyr! Co za brzydkie przypuszczenia.
b. czwartek, 05 luty 2009 11:09
Polak nie ryba...
Stefan piątek, 13 luty 2009 16:55
Wydaje się, że Pelagia i Ojdyr to jedna osoba. Ciekawe, po co oni na polskich stronach wypisują bzdury i obrazy osobiste? A "niemiecka poprzeczka" dawno się złamała (przy przyłączaniu enerdowa i nie tylko) i leży często poniżej polskiej. Na przykład wysokość przyrostu tzw Bruttosozialprodukt. Jakby to Piłsudski powiedział: Niemcom kury szczać prowadzać a nie Polaków pouczać! Z autorem nie mam nic wspólnego.