Czy Hitler miał syna?

Był rok 1917, trwała I wojna światowa. W czasie sianokosów w Seclin, francuskim miasteczku, Charlotte Lobjoie zobaczyła po drugiej stronie ulicy niemieckiego żołnierza ze szkicownikiem. Tak zaczynała się jej historia, opowiedziana potem dorastającemu synowi:

 

-Pewnego dnia razem z innymi kobietami kosiłam trawę.

Dostrzegłyśmy niemieckiego żołnierza po drugiej stronie ulicy. Miał przy sobie szkicownik i coś w nim rysował. Zaciekawiło nas to i chciałyśmy dowiedzieć się, co rysuje. Wysłały mnie, bym z nim porozmawiała.

I tak zaczął się nasz krótki romans.

Chodziliśmy na spacery po łąkach,

Twój ojciec – mówiła Charlotte synowi – zainspirowany naturą wdawał się w długie przemówienia, kierowane do niewidzialnej publiczności. Nie rozumiałam ich. On nie mówił po francusku, a ja ledwo rozumiałam niemiecki.

Któregoś wieczoru wypiliśmy trochę za dużo wina i tak się znalazłeś na tym świecie.

Chłopczyk otrzymał nazwisko Loret, od późniejszego męża Charlotte ale i tak trafił potem do adopcji.

Wyrósł na patriotycznego młodzieńca, z karabinem w ręku bronił Francji przed niemieckim najeźdźcą, na linii Maginota, potem działał nawet we francuskim ruchu oporu. Po klęsce Francji roku zdarzyło się w jego życiu coś dziwnego.

W październiku 1940 roku Jean-Marie Loret, francuski zdemobilizowany sierżant, jeden z wielu, został wezwany do paryskiego hotelu Lutetia, gdzie przesłuchiwali go wysoko postawieni niemieccy oficerowie. Sprawdzono jego grupę krwi, dokładnie go zmierzono (także czaszkę) i zadawano mnóstwo pytań. Wszystkie krążyły wokół jego ojca. Francuski sierżant wiedział wtedy tylko tyle, że był nim jakiś niemiecki żołnierz.

Po tym zdarzeniu jego mama zaczęła nagle otrzymywać przekazy potężne, przynoszone co miesiąc przez niemieckiego kuriera. Nie wnikała dlaczego, bo jeśli to jakaś pomyłka i będzie musiała oddać pieniądze?

Jean- Marie prowadził normalne życia, ożenił się i dorobił w całym swoim życiu dziewięciorga dzieci.

Jego dramat rozpoczął się po śmierci matki. Porządkując jej rzeczy znalazł na strychu kilka obrazów. Były to sielskie pejzażyki podpisane …Adolf Hitler.

Przypomniał sobie opowieść matki o jego ojcu, niemieckim żołnierzu i pojawiło się potworne podejrzenie – jego ojcem mógł być jeden z najsłynniejszych zbrodniarzy w dziejach ludzkości?

 

 

Adolf Hitler w młodości marzył o tym, aby zostać malarzem. Na szczęście dla sztuki, ale na nieszczęście dla świata, nie dostał się jednak do Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, mimo iż zdawał do niej dwukrotnie – w 1907 i w 1908 r.

W późniejszych latach bezskutecznie próbował jeszcze swego szczęścia w Monachium, gdzie w artystycznych kawiarniach sprzedawał malowane przez siebie pocztówki, licząc na to, że ktoś dostrzeże jego talent. Co więcej, artystyczne skłonności nie opuszczały go nawet po tym, jak został przywódcą III Rzeszy.

W przeprowadzonej w sierpniu 1939 r. rozmowie z brytyjskim ambasadorem powiedział ponoć, że w głębi duszy jest artystą, a nie politykiem, i jak tylko rozwiąże kwestię polską, to poświęci resztę życia sztuce.

 

 

Mało znany jest fakt, że grał całkiem nieźle na fortepianie i sam udzielał lekcji gry na tym instrumencie, a nawet próbował komponować opery.

Wiele prac Hitlera zachowało się do dzisiaj. Część z nich została zarekwirowana tuż po zakończeniu II wojny światowej przez armię amerykańską i znajduje się w rękach rządu USA, który do tej pory nie udostępnił ich publiczności.

Inne z kolei trafiły do rąk prywatnych i co jakiś czas pojawiają się na aukcjach, gdzie sprzedawane są za dziesiątki tysięcy euro. Uderzające jest w nich to, że przedstawiają głównie spokojne pejzaże i motywy architektoniczne, przez co w ogóle nie wyglądają na dzieła człowieka, który odpowiada za wymordowanie milionów ludzkich istnień.

 

 

Jean-Marie Loret rozpoczął prywatne śledztwo, niestety pewne fakty potwierdzały jego podejrzenia, mieli ten sam charakter pisma, grupę krwi, podobieństwo w rysach twarzy. Loret był w straszliwym szoku. W końcu zjawił się przed znanym paryskim adwokatem François Gibaultem i oświadczył:

-Panie mecenasie , jestem synem Hitlera! Powiedz mi, co mam robić.

Tę rewelacje zweryfikował Werner Maser, uchodzący za najlepszego specjalistę w temacie Hitlera i uwierzył w historię Francuza.

 

Biografowie Hitlera potwierdzają, że w latach 1916 i 1917 przebywał on w miejscowościach Seclin, Wavrin, itp. -Za dużo zbiegów okoliczności w całej tej historii – stwierdził historyk.

Kiedy Maser uznał, że ma dość dowodów, zadzwonił do kilku czołowych redakcji paryskich i zdetonował medialną bombę.

Był rok 1977, Loret miał już 59 lat.

Z dnia na dzień zrobiło się o nim bardzo głośno. Dziennikarze ze wszystkich zakątków świata donosili o niewiarygodnej historii, prosili go o wywiady. Jedni go nienawidzili i mu grozili, inni wielbili, wielu w to nie wierzyło.

Do końca życia żył już w koszmarze i w przekonaniu, że jest jednak synem Hitlera.

W domu na ścianach zawiesił mnóstwo zdjęć, rzekomego ojca, zapuścił nawet charakterystyczny wąs, wydał książkę „Ton père s’appelait Hitler” („Twój ojciec nazywał się Hitler”). Zmarł w 1985 roku.

Czy to zamyka temat potomka Hitlera?

 

 

Matka – Klara Hitler, uwielbiała syna nad wyraz , zmarła młodo na raka piersi.

Ojciec Alois wymagał od Adolfa przede wszystkim uległości. Nie tylko krzyczał na niego, ale też upokarzał – na przykład wzywał go gwizdnięciem (według innych źródeł: pstrykał w palce) i Adolf przybiegał jak na komendę.

Jaki mogło to mieć wpływ na wytworzenie patologicznej osobowości chłopca ?

(zdjęcia z portalu ciekawostkihistoryczne.pl)

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o