Gdy za bardzo sie kogoś kocha…

kocchac%20tytul

Czy można całkiem uzależnić się od drugiego człowieka?

Kochać go strasznie i bez pamięci?

I może stać się to dla nas takim nałogiem, jak alkohol, narkotyki czy hazard?

Okazuje się, że tak, i jest to uzależnienie mające już termin medyczny „love addiction” ( nałóg miłości).

Powie ktoś, że to wcale ładny nałóg, kochać bez pamięci drugą osobę, ale współczesna nauka mówi, że nie jest to jednak zbyt zdrowe…

Postarajmy się streścić w skrócie co o tym mówi psychologia.

Po pierwsze ludzie dotknięci tym nałogiem traktują związek z partnerem jako ucieczkę od swoich problemów, antidotum na wewnętrzną pustkę, co nie stymuluje ich do rozwoju osobowości i samorealizacji.

Bardzo często w takim związku partnerzy są od siebie uzależnieni wzajemnie, a przez to bardzo trudno go zerwać.

Tak jak trudno jest zerwać z nałogiem.

Amerykańska psychoterapeutka Robin Norwood w książce „Kobiety, które kochają za bardzo” zawarła swoje przemyślenia na temat kobiet, które były żonami, partnerkami alkoholików i narkomanów,  próbując zrozumieć, co te kobiety przy ich uzależnionych, odrażających przecież, partnerach trzyma.

Opisała to dość emocjonalnie tak: ( cytat za publikacją „ Fundacja Kobiece Serca”)

 

Image „Okrutny, obojętny lub przewrotny partner staje się (…) narkotykiem – kimś, kto pozwala oddalić się od własnego, niespokojnego wnętrza, kto przynosi chwile ulgi i oszołomienia, kimś, bez kogo coraz częściej nie sposób się obejść.

Lecz jednocześnie ten sam człowiek jest źródłem innych męczarni, toteż uzależnienie się szybko przybiera postać nałogu.

Zostać sama ze sobą to straszne!

To dużo gorzej niż znosić od kogoś (…) upokorzenia! Bo zostać ze sobą to wydać się na pastwę jątrzącego bólu, na który składa się nie tylko przeszłość, ale i aktualny stan rzeczy.”

Amerykańska psychoterapeutka, a więc osoba z innego kręgu kulturowego, nie rozumie, że my miłość kojarzymy przede wszystkim z cierpieniem.

„Spośród wszystkich wymyślonych przez człowieka sposobów zadawania bólu sobie samemu najgorszym jest miłość” – to cytat z Paula Coelho, jednego z najbardziej „czytanych” pisarzy europejskich.
W naszej kulturze uważa się, że kobieta, która myśli o sobie, o swoich przyjemnościach, jest egoistką.
Ta zaś, która w imię miłości oraz sakramentu zniesie wszystko, za swoją postawę będzie kiedyś nagrodzona.
Jeśli nie tu, na ziemi, to w niebie „ bo niosła tu na ziemi swój krzyż”…
Ma trwać przy swoim domowym oprawcy, bo ślubowała mu swoje życie do śmierci – przy ołtarzu.
Tymczasem żaden mężczyzna nie lubi czuć się gorszy od swojej partnerki.
Jej nieustanna pomoc rozwija w nim kompleks niższości, poczucie niedowartościowania i braku panowania nad swoim życiem.
„Kochanie za bardzo” przez kobietę wywołuje skutki odmienne od oczekiwanych.

Image

Mężczyzna zaczyna się buntować, odczuwać do kobiety niechęć, coraz częściej ją krytykuje i obwinia za swoją słabość.

Gdy ma skłonności psychopatyczne, dowartościowuje się poprzez skierowaną przeciwko niej agresję fizyczną czy psychiczną.

Często potwierdzenia swojej wartości szuka u innych kobiet.

Jeśli taki związek się nie rozpadnie, to oboje będą tak w nim tkwić aż do śmierci.

Kobieta z biegiem lat traci poczucie swojej wartości.
Czuje się zraniona i upokorzona działaniami mężczyzny, ale jednocześnie nie ma siły, by go opuścić.

Żyje w wiecznym stresie, często wpada w depresję. Niekiedy, próbując zagłuszyć swój ból, „leczy się” alkoholem, burzliwymi romansami, pracoholizmem.

 

Jest sfrustrowana i swoją złość wyładowuje na innych.Zdarza się, żę dom zamienia się w pole bitwy – miłośc i nienawiśc przeplatają się wzajemnie .

 

Image

 

Nie jest zdolna do racjonalnej oceny życia, które prowadzi, a wszystkie jej działania są reakcją na zachowanie partnera.
Za swoje nieudane życie obciąża jego. Wkłada wiele wysiłku, by go zmienić, bo wydaje się jej, że gdy tego dokona, wreszcie będzie szczęśliwa.

Czasem jednak to partner ją opuszcza – cierpi wtedy podwójnie i ma poczucie olbrzymiej niesprawiedliwości, bo przecież ona tak się dla niego poświęcała.

Gdy taki toksyczny, oparty na uzależnieniu związek się rozpada, to dla kobiety nie stanowi to wyzwolenia – wbrew pozorom zaczyna się dramat.
Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze!

Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem.

Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem.
Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów – wciąż myśli o nim.

Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót.
Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny „taniec”.

To, co kobieta, która „kocha za bardzo” przeżywa po rozstaniu z mężczyzną, to typowe cierpienia alkoholika po odstawieniu alkoholu – mówią psychoterapeuci, uważając, że kuracja prowadząca do wyzdrowienia powinna przebiegać tak samo, jak wychodzenie z uzależnienia używkami.

I jest tak samo trudna i żmudna.
Oto refleksja Eugeni Herzyk, trenerki rozwoju osobistego,
założycielki Fundacji Kobiece Serca, która pomaga tak uzależnionym kobietom.

„Zdrowiejąc, kobieta odzyskuje do siebie szacunek i wiarę w swoje możliwości. Nabiera poczucia, że ma prawo do szczęścia.
Zaczyna cieszyć się życiem.
Uczy się też miłości do mężczyzny, takiej która nie uzależnia, a daje satysfakcję i stymuluje do osobistego rozwoju każdego z partnerów.
Wyzbywając się marzeń o wielkiej, romantycznej miłości, znajduje tą prawdziwą i dojrzałą. Taką, która co prawda nie zapewnia niebiańskich rozkoszy, ale za to uwalnia od piekielnych męczarni.”

 

Image

 

Oto typowe przekonania, zachowania i cechy kobiety, która „kocha za bardzo”.

Sprawdź, ile z nich pasuje do ciebie.
Na koniec podsumuj ich liczbę.

1. Nie wyobrażam sobie życia bez mężczyzny. Bez ukochanego partnera moje życie nie ma sensu.

2. Uważam, że miarą prawdziwej miłości jest stopień poświęcenia swojego życia partnerowi.

3. Choć mój partner często zadaje mi tyle bólu i cierpień, wierzę, że dzięki mojej miłości się zmieni.

4. Zrozumiałam, że mój partner jest w szponach nałogu (alkoholizm, narkomania, erotomania, pracoholizm, uzależnienie od hazardu, Internetu itp.) i robię wszystko, żeby pomóc mu z niego wyjść.

5. Uważam, że jeśli ktoś, kogo kocham, czegoś potrzebuje, to moim obowiązkiem jest zaspokoić jego potrzeby.

6. Jestem pierwszą, która jest w stanie ofiarować prawdziwą miłość swojemu partnerowi – do tej pory kobiety, z którymi się wiązał, tego nie potrafiły.

7. Nie mam własnego kręgu znajomych, ani własnych zainteresowań, jedno i drugie dzielę z partnerem i uważam, że tak powinno być w idealnym związku.

8. Jestem zdolna do bezgranicznej pomocy swojemu partnerowi, nic nie jest tak ważne, jak jego dobro.

9. Beze mnie mój partner nie da sobie rady w życiu. Znam jego ograniczenia i dlatego to ja muszę trzymać kontrolę nad naszymi wspólnymi sprawami, bo inaczej wszystko się posypie.

10. Choć mój partner nie zachowuje się wobec mnie tak, jakbym tego chciała i często mnie rani, wierzę, że tak naprawdę mnie kocha, tylko nie potrafi tego wyrazić.

11. Gdy coś nam nie wychodzi, gdy się pokłócimy, gdy zostanę obrażona, zawsze potem zastanawiam się, co ja źle zrobiłam.

12. Choć uważam, że mężczyzna nie ma prawa uderzyć, znieważać, ani zdradzać kobiety, to mimo że doświadczyłam tego od swojego partnera, nie zerwałam związku z nim.

13. Nie potrafię odczuwać przyjemności, gdy wspólnie spędzamy nasz wolny czas, jeśli nie jestem przekonana, że mój partner też jest zadowolony.

14. Rozmawiając z partnerem na temat problemów w naszym związku, przyznaję mu rację, gdy mówi, że wina leży po mojej stronie.

15. Nawet czasem o myślałam o rozstaniu, ale bardzo boję się samotności i cierpień z nią związanych.

16. Choć w naszym związku jest coraz gorzej i nie czuję się w nim szczęśliwa, nie chcę go zrywać, ponieważ szkoda mi mojego czasu i energii, które w ten związek zainwestowałam.

17. Bardzo rzadko robię coś tylko po to, by zaspokoić swoje własne potrzeby, bo według mnie to skrajny egoizm – żyjąc w związku z partnerem trzeba zawsze brać pod uwagę dobro wspólne.

18. Gdy jestem bez mojego partnera – czy tylko na chwilę, bo wyjechał, czy dlatego że mnie opuścił, lub ja się z nim rozstałam, czuję przerażającą pustkę wewnętrzną, której niczym nie potrafię zapełnić.

19. Często popadam w depresję, ponieważ nie jestem szczęśliwa ze swojego życia i nie widzę żadnych szans na poprawę swojego losu.

20. Jestem podatna na różne nałogi (nadużywanie alkoholu, narkotyków, czy środków uspakajających, niekontrolowane objadanie się).

21. Zdarza mi się nawiązywać romans z mężczyzną tylko i wyłącznie po to, by się dowartościować.

22. Uważam, że mężczyźni spokojni, zrównoważeni i stateczni są potwornie nudni.

23. Moi rodzice nie byli szczęśliwi. Jako dziecko czułam się odpowiedzialna za ich szczęście i robiłam wszystko, żeby byli ze mnie zadowoleni.

24. Tak naprawdę wyszłam z rodzinnego domu z olbrzymim głodem miłości. Moje związki z mężczyznami były sposobem na jego zaspokojenie.

Jeśli pasuje do ciebie choć jedno z podanych wyżej zdań, możesz mieć podejrzenie, że jesteś kobietą „kochającą za bardzo”.

Jeśli jest ich powyżej sześciu, to w zasadzie masz pewność.

Ponad dwanaście pasujących do ciebie zdań oznacza, że jesteś całkowicie uzależniona od mężczyzny.

 

Image